Helena Rubinstein- wizjonerka, założycielka imperium piękna, jedna z najbogatszych kobiet świata.

Dość powiedzieć, że w 1950 roku jej koncern liczy 154 fabryki i 32 instytuty na całym świecie.

A łatwo nie było- najstarsza z ośmiu córek w ubogiej rodzinie żydowskiego pochodzenia mieszkającej na krakowskim Kazimierzu. Jak więc tego dokonała? W sumie historia jakich wiele…

Będąc 17 letnią dziewczyną nakazano jej wyjść za mąż za wybranego kandydata… Odmawiając posłuszeństwa ojcu musiała opuścić swój dom. I tak, w młodym wieku, emigruje do Australii, gdzie mieszka u wuja zarabiając na swoje utrzymanie…. Jedyne, co ma z domu to słoiczek kremu, który matka potajemnie wciska jej do ręki wraz z recepturą….  Matka była biedną kobietą, ale potrafiła dbać o włosy i skórę, jak mało kto- wiedziała, że to główne atuty kobiety nie mogącej pozwolić sobie na na piękne stroje…

W słonecznej Australii Helena miała więc coś, czego pragnęły Australijki- piękną, jasną cerę. Co więcej- znała sekret, jak tego dokonać.

W czasach, kiedy trudno było kupić mydło- ona sprzedawała krem własnej receptury- Valaze- sporządzony „z esencji migdałowej i sproszkowanej kory pewnego drzewa iglastego rosnącego w lasach”.
Dyktowała ceny.

Niektóre kobiety nie kupią niczego, jeśli to będzie za tanie” – powtarzała. Dlatego za jej kremy płacono nawet równowartość pensji… Sama była dowodem na skuteczność swoich metod.

Otwierała coraz to nowe salony piękności, podbiła najpierw Australię i Europę potem Amerykę.

Była niekwestionowaną prekursorką przemysłu kosmetycznego, nadawała nowy wymiar dbaniu o urodę… Łamała stereotypy, zmieniała mentalność kobiet. Do dziś dziękujemy jej za zalotkę, wodoodporny tusz do rzęs, kremy z filtrem przeciwsłonecznym… Wówczas były takim przełomem, jak niemal 50 lat później botoks… I podobnie jak w przypadku zabiegów medycyny estetycznej- kobiety musiały przełamać swoją niechęć i dopuścić do głosu fakt, że są rzeczy, które mogą pomóc w zachowaniu pięknego wyglądu.

Sekret piękna i długowieczności „cesarzowej piękna” (jak mawiał o Helenie Jean Cocteau) to, między innymi, stworzona przez nią „surówka piękności”.

Podobno sama jadła ją codziennie i każda kobieta korzystająca z usług w jej salonach dostawała ją przed zabiegiem ….

Wierzyła głęboko w zbawczą moc witamin i minerałów.

Oto przepis:

surówka piękności Heleny Rubinstein

Wieczorem zalej szklankę płatków owsianych chłodną, przegotowaną wodą. Rano dodaj- sok z cytryny, miód, nabiał (jogurt, kefir, mleko), orzechy (jakie lubisz) oraz owoce (najlepiej sezonowe)

Jeśli więc chcesz mieć lśniące włosy, zdrowe paznokcie i promienną cerę- do dzieła!

Prosty i szybki przepis na piękno- bez wymówek, że się nie da. Taki zdrowy fast food…

To naturalny kosmetyk – bomba witamin, minerałów i błonnika. Taki posiłek doda urody, energii, a spożywany regularnie zatrzyma młodość na dłużej…

Helena Rubinstein powtarzała, że  nie ma brzydkich kobiet- są co najwyżej kobiety leniwe, a przez to zaniedbane.

 

Więc na fali noworocznych postanowień-  nie bądźmy leniwe 🙂 zalejmy płatki owsiane 🙂

Jedna mała zmiana, jeden mały kroczek do dobrego samopoczucia i zdrowego wyglądu….

Bo przecież każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku…

 

Jeśli zaciekawiła Cię historia Heleny Rubinstein- możesz przeczytać o niej więcej TUTAJ.